Są dwa momenty, kiedy temat wraca jak bumerang: przed pierwszym zakupem i po pierwszej wpadce z nietrafionym wyborem. Jeśli zastanawiasz się, lubrykant wodny czy silikonowy, to nie chodzi o kosmetyczny detal, tylko o komfort, poślizg, bezpieczeństwo materiałów i to, czy zabawa potrwa 10 minut, czy znacznie dłużej bez dokładania co chwilę kolejnej porcji.
To też nie jest wybór typu „ten jest lepszy”. Lepszy do czego? Do seksu waginalnego, analnego, masturbacji, zabawek, prezerwatyw lateksowych, a może do intensywniejszych praktyk, gdzie tarcie ma być minimalne przez długi czas? Właśnie tu zaczyna się sensowny wybór.